fumor
humor


humor
humor

Uciekł z więzienia zapakowany jako latarnia
    36-letni Bośniak uciekł z więzienia w austriackim Grazu, udając ... owiniętą w plastik część ulicznej latarni - doniósł dziennik "Kronen Zeitung".

    Muradif H. odsiadywał siedmioletni wyrok za włamania; na wolność miał wyjść w 2012 roku. W więzieniu pracował przy produkcji części do latarni. Żeby uciec, owinął się plastikiem i ukrył na palecie, którą we wtorek ciężarówka wywiozła z więzienia.



    Kierowca ciężarówki po kilku minutach od opuszczenia zakładu karnego zauważył rozdarcie plandeki na skrzyni ładunkowej i zatrzymał się, żeby to sprawdzić. Właśnie wtedy zatelefonowano do niego z więzienia na komórkę z pytaniem, czy nie widział niczego podejrzanego, bo brakuje jednego z więźniów.

    Muradif H. ulotnił się bez śladu; poszukuje go austriacka policja.
Źródło: Onet,   Dodano: 2006-11-03

Usługa pozwalająca zwymyślać szefa za opłatą
    Nie wytrzymujesz własnego szefa? Masz ochotę go zwymyślać, powiedzieć mu, co o nim myślisz i nie stracić pracy? W Szanghaju jest to możliwe za opłatą.

    Para przedsiębiorców oferuje tam od marca niecodzienną usługę: pozwalają rozwścieczonym na szefów pracownikom wyładować się na sobie. Służą jako szefowie do zwymyślania, a nawet pozwalają - w pewnych granicach - na rękoczyny.

Zhang Li i Chen Jun, którzy założyli spółkę o nazwie Wantong, mówią, że do jej powstania zainspirowała ich własna frustracja biurową pracą. "Byłem przedtem pracownikiem biurowym, więc świetnie wiem, jak duży jest rynek na tego typu usługi" - mówi Zhang.

    Klienci płacą 100 juanów (10 euro) za minutę obrzucania "szefa" wyzwiskami. "Szefowie do zwymyślania" dopuszczają nawet rękoczyny, ale jest to oferta skierowana wyłącznie do kobiet, którym - za dodatkowe 20 juanów (2 euro) - pozwalają się spoliczkować.

    Zhang mówi, że chcą wyjść naprzeciw zapotrzebowaniu. Nie reklamują się, polegają na naturalnym, od ludzi do ludzi rozchodzeniu się wiadomości, zwłaszcza, że nie jest jasne, jak w świetle prawa traktować umowy na oferowane przez firmę Wantong usługi.

    W ciągu miesiąca od otwarcia firmy przyszło pięciu klientów - dobrze opłacanych pracowników biur - powiedział Zhang. Dwaj z nich chciało wyładować się werbalnie, jedna kobieta skorzystała z możliwości wymierzenia "szefowi" policzka, a dwoje innych chciało się wygadać - opisuje początek działalności.
Źródło: Onet,   Dodano: 2006-04-30

Złośliwe kartki dla teściowych hitem w W. Brytanii
    Wśród Brytyjczyków ogromną popularnością cieszą się ostatnio kartki na Dzień Matki ze złośliwą dedykacją dla… teściowej.

    Sieć supermarketów Asda wprowadziła na rynek tanie kartki za jedyne 6 pensów z ironicznym dopiskiem, które okazały się przebojem. Już w kilka dni rozeszła się jedna trzecia nakładu.

    Na kartce obok dużego napisu „Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki teściowo” widnieje wyraźna etykietka z ceną, zaś w środku widnieje bezczelny dopisek „Ponieważ jesteś tego warta”.

Źródło: Onet,   Dodano: 2006-04-05

Holender buduje replikę Arki Noego
    Johan Huibers pracuje nad repliką Arki Noego - podaje serwis BBC. Mężczyzna planuje we wrześniu wypłynąć nią na holenderskie wody i oczywiście zabrać ze sobą zwierzęta.

    47-letni Holender ma nadzieję, że jego inicjatywa spowoduje ponowne zainteresowanie chrześcijaństwem w kraju. Chce, aby jego okręt był jednocześnie religijnym pomnikiem oraz zoo.



    Chociaż kształt Arki ma być dokładnie taki, jak opisano w Biblii, to materiał już niekoniecznie - "Arka Johana" powstaje z amerykańskich cedrów i norweskich sosen. Huiber nie zabierze też takich samych zwierząt jak Noe. Z udomowionych będą to na pewno konie, owce, kury i króliki, ale większość zwierząt to będą niedojrzałe jeszcze osobniki.

    Całkowity koszt przedsięwzięcia szacowany jest na ok. 1 mln euro. Na budowę Huibers zaciągnął kilka bankowych kredytów.
Źródło: Onet,   Dodano: 2006-04-05

Przejechały go lokmotywy i nic mu się nie stało
    48-letni mieszkaniec powiatu zamojskiego został przejechany przez lokomotywy.... i przeżył wypadek.

    Do wypadku doszło w nocy w miejscowości Miączyn. Dwie połączone ze sobą lokomotywy były przestawiane na trasie relacji Zamość-Hrubieszów. Jeden z kolejarzy zauważył, że na torowisku leży mężczyzna. Na hamowanie było już jednak za późno.

    Po zatrzymaniu lokomotyw okazało się, że mężczyzna został tylko lekko ranny. Przeżył - bo ułożył się dokładnie między szynami.

    Mężczyzna został odwieziony do szpitala, tam udzielono mu pierwszej pomocy. Badanie alkotestem pokazało, że miał ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Źródło: Onet,   Dodano: 2006-04-05

[ 5 ] [ 6 ] [ 7 ] [ 8 ] [ 9 ] [ 10 ] [ 11 ] [ 12 ]